Wianki nad Wisłą Stołeczna Estrada Wianki nad Wisłą
Polski English

Wianki już w sobotę!

Miejsce: Plac Defilad
Godzina rozpoczęcia: 20:00

 

KOSHEEN to projekt Darena Beale'a, Markee Substance i wokalistki Sian Evans. Nazwa zespołu to kombinacja dwóch japońskich słów stary (ko) i nowy (shin). Zespół powstał pod koniec lat 90-tych, ale rozgłos przyniósł im wydany w sierpniu 2001 roku album "Resist". Kosheen tworzy muzykę, którą trudno podporządkować jednemu stylowi muzycznemu. Muzycy zacierają wszelkie granice pomiędzy gatunkami. Możemy doszukać się elementów drum'n'base, trip-hopu, rocka, a wszystko doprawione jest elektroniką. To jeden z najbardziej ekscytujących grup w Wielkiej Brytanii.



Każdy z trzech członków wywodzi się z innego środowiska i w inny sposób zaczynał swoją muzyczną drogę. Darren Decoder, bardziej znany jako Darren Beale przez lata grał w kapelach punkowych, ale zawsze wykazywał zainteresowanie produkcją. "Zaczął mnie nudzić dźwięk gitary" - mówi. Rozpoczął etap eksperymentowania z różnymi efektami, przez co osiągał nowoczesne brzmienia. Prawdziwym odkryciem okazał się dla niego Geoff Barrow, założyciel Portishead, który pokazał mu co można osiągnąć dzięki użyciu samplera. Markee to "indie dziecko", razem z Darrenem wychowywali się na The Smiths, Echo, The Bunneymen, a później Stone Roses czy Happy Mondays. Grali razem w klubach zapełniając dopiero co rozwijającą się scenę drum'n'base.
Niedługo potem poznali Sian Evans, która pochodziła z małej miejscowości na południu Walii. Wychowywała się na poezji, muzyce Joni Mitchel i walijskim folku. Jeździła na festiwale, podróżowała z przyjaciółmi, nocami pisała teksty, nie przypuszczając nawet że pewnego dnia ujrzą one światło dzienne. Większość z tych utworów znalazła się bowiem na debiutanckiej płycie Kosheen. Sian przeprowadziła się do Bristolu, gdzie natrafiła na Markee i Darren'a. Wokalistka nabrała wiary we własne umiejętności przelewania uczuć na papier i dołączyła do zespołu.

Trio było przekonane, że wspólnie mogą połączyć to co najbardziej kochają w muzyce, elementy rocka, jazzu, drum'n'basu i muzyki folk. Wkrótce po wydaniu "Resist" świat oszalał na ich punkcie, a kolejne utwory takie jak: "Hide U", "Catch", Hungry" podbijały listy przebojów.
Za "Hide U" trio otrzymało Music Dance Award i utwór roku w amerykańskiej liście Dancestar w Miami. Kosheen wyruszyli w trasę promującą album "Resist", dając ponad 140 koncertów w 33 krajach na całym świecie. W 2002 roku jako pierwszy zagraniczny zespół zagrali dla 20000 publiczności w Serbii!

Drugi album "Kokopelli" swoją nazwę zaczerpnął z indiańskiego szczepu, gdzie kokopelli symbolizuje indywidualność, urodzajność, muzykę. "Kokopelli" to zbiór hipnotycznych, intymnych piosenek. Wszyscy członkowie zespołu przyznali, że album jest bardziej osobisty, przemyślany. Pierwszy singiel "All in My Head" zdobył uznanie i od razu trafił na listy przebojów w Anglii. Kolejny "Coming Home" to historia o tęsknocie za tymi których kochasz. Drugim albumem "Kokopelli" trio z Bristolu udowodniło, iż to nie koniec ich muzycznych poszukiwań i zaskoczyli wszystkich nieco ostrzejszą, bardziej rockową płytą, na której słychać wpływ światowego tournee i grania na żywo, a Sian śpiewa bardziej wyrachowane i osobiste teksty.

Zespół od dłuższego czasu pracował nad nowym albumem. Część utworów, takich jak "Guilty" czy "Overkill" zdążyła już zdobyć uznanie fanów podczas letnich festiwali w tym roku.
W marcu 2007 ukaże się długo oczekiwana płyta Kosheen "Damage", która ma być połączeniem niezwykłych elektronicznych elementów "Resist" i cięższych gitarowych brzmień "Kokopelli".
Bristol to siła eklektyzmu muzycznego, powstały tu bowiem takie zespoły jak Tricky, Massive Attack, Portishead, do których niejednokrotnie porównywano Kosheen. Wszyscy wyrośli z modnej w latach 90-tych sceny rave. Siłą Kosheen są jednak występy na żywo, gdzie w pełni możemy podziwiać niezwykły głos Sian Evans.

Zespół Kosheen "udowadnia, że sukces można osiągnąć działając na własnych zasadach. Łącząc emocjonalny, intensywny śpiew wokalistki Sian Evans z mroczną, intymną elektroniką, za którą odpowiadają Darren Decoder i Markee Substance Kosheen tworzy muzykę, w której słowa i dźwięki na równych prawach kreują specyficzne historie, a muzyczne granice gatunkowe są rozmazane i elastyczne".

Oficjalna strona zespołu
 

 

 

Zygmunt Staszczyk - częstochowianin z urodzenia, warszawiak z wyboru - z niejednego już pieca chleb jadł. 28 lat temu założył T.Love, formację bez której polski rock byłby uboższy i mniej kolorowy. No i bylibyśmy głupsi o tyle znakomitych tekstów… Lider T.Love od zawsze jednak zdawał sobie sprawę z tego, że istnieje życie poza jego macierzystym zespołem. Poza Szwagremkolaską , szukał wyzwań, u boku m.in. Myslovitz , Zipery, Pidzamy Porno, Habakuka, czy też Krzysztofa Krawczyka. Dzisiaj – dokładnie: w połowie marca - postanowił zadebiutować po raz drugi. I choć dostrzegliście pewnie już pierwszy siwy włos na Muńka skroni, artystycznie wciąż jest niepokornym dzieciakiem, który tekstami celnymi jak kamienie posłane z procy, chce wybijać szyby w oknach waszych spokojnych mieszczańskich sypialni.



Jego solowy projekt nazywa się Muniek i płyta też „Muniek” – jakżeby inaczej? Bo Staszczyk nie wymyślił się na tę okazję od nowa, nie stroi się w cudze fatałaszki, nie udaje. Jest dokładnie taki, jakim znamy go z T.Love, tylko być może bardziej dojrzały. Mniej cyniczny, z większą wyrozumiałością traktujący bohaterów swoich, jak zwykle do bólu życiowych, tekstów. Usłyszymy więc o samotności w tłumie wielkiego miasta („Tina”), seksualnych podbojach podtatusiałych królów parkietu („Stary Boy”), dramatach rodzinnych o kryminalnym drugim dnie („Kain i Abel”). Warto też zwrócić uwagę na numer „Święty” będący autobiograficzną podróżą na PRLoswskie podwórko Muńka w rodzinnej Częstochowie , oraz na dwie piosenki, w których dzieli on mikrofon ze wspaniałymi wokalistkami: Korą („Njutella Marcella”) i Anną Marią Jopek („Dzieje grzechu”).

Bo Muniek solo to nie znaczy, że Muniek sam. I nie tylko o znakomitych gości tu chodzi. Drugim filarem projektu jest bowiem gitarzysta, kompozytor i producent Jan Benedek, doskonale znany wszystkim fanom T.Love (grał w zespole na początku lat 90., to spod jego palców wyszły takie numery jak „Warszawa”, „King” czy „Dzikość serca”). Zespół uzupełniają: perkusista Ułan (na koncertach wymiennie z Budzikiem, grającym na bębnach technicznym T.Love), basista Jacek Szafraniec i klawiszowiec Michał Marecki.
Producentem muzycznym płyty jest Benedek realizacją wspólnie z Jankiem zajął się Leszek Kamiński. - Włożyliśmy w to całe serducho, poświęciliśmy tej płycie dużą część naszego życia i zobaczymy, co teraz się stanie – mówi Muniek. - A jeśli ludzie płyty nie kupią, albo nie przyjdą na koncert, to chyba deprecha mnie nie złapie i nie popełnię samobója. Długo w tym wszystkim siedzę i wiem, co robię.

Sto procent prawdy. „Muniek” jest płytą nagraną przez facetów, którzy wiedzą, co robią.

Oficjalna strona zespołu

 

« » Sierpień 2019
Pn
Wt
Śr
Cz
Pt
So
Ni